Przyznaje się do popełnienia światłolubnego robocika (opis zamieszczam na prośbę jednego z adminów).
Przed jego wykonaniem, popełniłem "Waldka Światłoluba", którego opiszę w kolejnym temacie, a teraz przedstawiam robocika od którego już tylko krok do zbudowania w pełni oprogramowanej "besti" :
Do budowy potrzebna będzie:
- serwa modelarskie sztuk 2 (użyłem tanich 9 gramowych serw zakupionych na aukcji - cena ok 17,00 zł /szt.)
- płytka uniwersalna lub wytrawiona wg rysunku
- 4 akumulatorki 1,2 V
- koszyk na akumulatorki (ok 1,50 zł)
- 2 koła (również aukcja - cena ok 4,00 zł/szt)
- kółko (ja użyłem z drukarki, niestety nie wiem z jakiej chyba Canon?)
- wyłącznik
- układ L293DNE (cena od 3,50 zł do 9 ,00 zł)
- podstawka pod układ
- rezystory 220 Om sztuk 6
- diody led sztuk 4
- dowolne fototranzystory(cena od 0,60 zł do 3,00 zł)
- hot glue - lub inny dowolny klej
Latarka lub inne źródło światła.
Czas pracy ok. 3 godzin.
Oczywiście serwa zostały "lekko" zmodyfikowane:
- usunięta została elektronika
- usunięty został plastikowy element ograniczający obrót serwa
Czyli "standardowa" modyfikacja modelarskiego serwa na potrzeby robotyki
Proponuję "zalać" klejem elementy narażone na zderzenia z przeszkodami (LED oraz fototranzystory), na pewno przedłuży to żywotność ścieżek na płytce.
Wszystko opiera się na podstawowym pomocniku zarówno początkującego jak i mocno zaawansowanego robotyka, układzie: L 293, a zdjęcia i film wyjaśniają wszystko.
Mam nadzieję, że jako nowy użytkownik nie naruszyłem żadnych zasad - a przynajmniej bardzo starałem się by ich nie naruszyć, oraz że moje a właściwie nasze robociki których głównym konstruktorem jest mój 6 letni syn zostaną ciepło przyjęte
Dziękuję - to był drugi zrobiony przez nas robocik.
Jak znajde chwilkę czasu, to opisze konstrukcje pierwszego - zrobionego wg schmatu Waldek Światłolub.
Chyba nie ma robotyka który nie zaczynałby swojej kariery od budowy Waldka Światłoluba .
Myślę, że pomimo prostoty jest to obowiązkowa konstrukcja każdego początkującego robotyka.
Podczas budowy tego prostego robota, każdy napotka szereg problemów które zaowocują w przyszłości dojrzalszymi i ciekawszymi konstrukcjami, a przy okazji wolnymi od błędów.
Naprawdę warto zaczynąć od prostych konstrukcji, próba budowanie od razu Wszystkomającego Robota, zwykle kończy się porażką lub trwa miesiącami a często z powodu zniechęcenia zbyt długą budową, nigdy nie zostaje ukończona....
Budowę Waldka, zaczeliśmy (ja oraz mój synek) od rozmontowania dysku twardego. Z niego pozyskaliśmy obudowę która posłużyła za podwozie dla Waldka:
Oczywiście Waldek musiał zostać wyposażony w płytę "główną":
"Oczy" w rolę których wcieliły się fotorezystory:
Baterie oraz wyłącznik:
silnik miał trochę za wysokie obroty i był dośc słaby, z dwóch kawałków plastiku oraz kółek żebatych z zabawek synka, powstały dwie proste przekładnie (wynalazca hot glue, powinien dostać Nobla:) ):
Trzecie koło powstało w wyniku demontążu drukarki atramentowej:
A potem już tylko obudowa z kartonu, wyciągnięcie fotorezystorów na zewnątrz, malowanie itp:
Bagażnik na baterie:
A tak wygląda po pomalowaniu plakatówkami:
Dodano przez moderatora: Dodałem jedno zdjęcie w formie załącznika aby było widoczne na stronie głównej.
Decado
Tak, widać i to bardzo hot glue - niestety ale połączenie tego w inny sposób (zapewne duż trwalszy) byłoby dość praco i czasochłonne.
Ten Waldek, miał służyć tylko i wyłącznie jako test pod przyszłe konstrukcje.
W obecnej chwili jestem na ukończeniu linefllowera, możliwe więc, że skorzystam z Waszego kodu - a na pewno go przetestuję.
Tym razem konstrukcja wygląda zdecydownaie lepiej: płyta podłogowa wykonana z 3 [mm], nadwozie modelowane w formie "odlewu", koła Tamiya, elementy ozdobne z aluminium, PCV i plexy.
Jak skończe postaram się, dokładnie krok po kroku opisac wykonanie tej konstrukcji, niestety ale nawał zajęć w obecnej chwili nie pozwala mi na to
Fantastyczny !
Jak widzę, coraz wiącej projektów poza spełenieniem stawianych im wymogów, spełnia jeden z ważniejszych a często pomijanych przez młodych konstruktorów: estetyka !
Konstrukcja prezemyślana, o wysokich walorach estetycznych, i doskonale przygotowana dokumentacja.
Jednak do ceny ok 2000 zł, brakuje ceny roboczogodzin. Czas to pieniądz i każdy projekt, poza materiałami i softem posiada również wymierną cenę w postaci spędzonego przy nim czasu.
Przedstawiam opis zakupionego przeze mnie a następnie złożonego i uruchomionego Robota firmy Velleman.
Po zapłaceniu ok. 132,00 zł (kupowałem w sklepie AVT), otrzymałem mniej więcej po tygodniu niewielką przesyłkę. W ładnym pudełku znajdował się komplet części do złożenia robota.
Zachwyt szybko minął po obejrzeniu instrukcji, przypominającej instrukcje dołączane do zestawów znacznie mniej renomowanych firm (tandetny papier, przypominający kiepską odbitkę ksero).
Natomiast części, z szczególnym uwzględnieniem części mechanicznych (przekładnie, mocowanie silnika itp.) pozytywnie mnie zaskoczyły.
Płytka jednostronna pcb będąca jednocześnie płytą podłogowa robota, jest solidnie wykonana, opis części jasny i rozmieszczenia na tyle dobrze dobrane, że montaż nie sprawi kłopotu nawet początkującemu robotykowi.
Część mechaniczna posiada własne mocowanie złożone z solidnej plastikowej ramy, w której osadzone są 2 silniki napędowe. Każdy z nich poprzez zespół 6 kół zębatych, napędza 3 odnóżami lub kołami naszego robota. W sumie robot posiada 6 odnóży. Początkowo zainstalowałem 6 nóżek, a następnie 6 kół i po kilku testach – głównie „progowych” (przejechania poprzez próg między pokojami) zamontowałem układ mieszany: 4 koła i 2 nogi. Dzięki czemu robocik porusza się płynnie, a jednocześnie potrafi pokonywać drobne przeszkody.
Montaż zajmuje całości (części mechanicznej i elektroniki) zajmuje ok. 1,5 godziny. I raczej nie warto się spieszyć.
W pudełku znajduje się:
1. Mechanika
- silniki DC sztuk 2
- uchwyty silników
- wkręty + nakrętki
- zębatki sztuk 12 i tu uwaga: zębatki są różnokolorowe, co bardzo ułatwia montaż a przy okazji dodaje Sobocikowi ciekawego wyglądu
- podpory
- 6 nóg
- 6 kół
- przeźroczysty tułów
2. Elektronika:
- płytka PCB
- oporniki sztuk 18
- kondensatory ceramiczne: sztuk 7
- kondensatory elektrolityczne: sztuk 1
- IR LED sztuk 3
- odbiornik IR
- LED sztuk 1
- buzzer
- rezonator kwarcowy 4MHz
- tranzystory 8550, 8050, 9013 i C945 (łącznie 16 sztuk)
- i oczywiście mózg naszego Sobocika 78P156
- do tego: koszyczek na baterie, wyłącznik, kabelki, oprawki LED, podstawka pod układ, kołki
Montażu nie będę opisywał – przypomnę tylko, że zaczynamy od najniższych elementów (rezystory, dioda Zenera, podstawka, a następnie tranzystory, buzzer, wyłącznik, LED i na deser po odbiornik IR.
Do montażu spokojnie wystarczy zwykła lutownica transformatorowa, szczypce, obcinacz, śruokręt i trochę staranności.
Uwaga: odbiornik IR, mocowany jest na oddzielnej PCB płytce – podporze, która jest wlutowana w płytę główną robota. Wbrew pozorom, bardzo łatwo o złamanie tej płytki !
Po 2 dniach testów i zabaw, proponuję wprowadzić następujące usprawnienia:
- LED IR przykleić wraz z podstawkami do płyty głównej robota
- odbiornik IR zabezpieczyć przed złamaniem poprzez przyklejenie lub wzmocnienie dodatkowymi kawałkami plastiku
- zamiast baterii zamontować akumulatorki AAA(ja używam 4 sztuki 850 mAh)
Uruchomienie i zasada działania.
Po poprawnym zmontowaniu układu, robocik jest gotowy do zabawy, bez żadnych dodatkowych czynności.
Mikroprocesor jest już zaprogramowany i uruchomienie Sobocika ogranicza się do włożenia baterii i ustawienia przełącznika w pozycji ON.
Po włączeniu robota, zapali się czerwona dioda LED, a z buzzerka zostaną wyemitowane 3 krótkie dźwięki i robot zacznie działać.
Robocik wyposażony jest w 3 diody nadawcze działające w podczerwieni oraz jeden centralnie umieszczony odbiornik.
- odbicie się wiązki podczerwieni wyemitowanych z prawej lub lewej diody, od przeszkody, powoduje aktywację buzzera (krótki sygnał dźwiękowy) oraz przełączenie odpowiedniego silnika w tryb [cała wstecz]. Zasada identyczna jak przy światłolubkach: prawa dioda odpowiada za lewy silnik, a lewa za prawy.
- odbicie się wiązki podczerwieni wyemitowanej z środkowej diody, powoduje emisję dwóch krótkich sygnałów dzwiękowych i obydwa silniki przełączą się w tryb [cała wstecz], by po chwili wrócić do normalnej pracy [cała naprzód]
- przy jednoczesnym (to zdarza się naprawdę rzadko) wychwyceniu wiązek wyemitowanych z wszystkich 3 diód, wyemitowane zostają 3 sygnały dźwiękowe, a robocik da [cała wstecz] – ale zdecydowanie dłużej, niż ma to miejsce przy diodzie centralnej.
Testy:
Oczywiście silniki nie są w żaden sposób korygowane na prędkości obrotowej, i podczas testów nigdy nie udało się by robocik pojechał wzdłuż linii prostej. W moim przypadku zawsze skręca „lekko” w lewo (odchyłka ok. 25 [cm] na długości 1 [m]).
Różna prędkość obrotowa silników w tym przypadku jest wręcz pożądana, gdyż robocik nigdy nie wraca po tej samej drodze po której się cofnął. I dzięki temu może omijać przeszkody.
W zbudowanym z pudełek tektury labiryncie, o długości ok. 2 metrów, robocik bez problemu znalazł wyjście i po ok. 1 minucie radośnie z niego wyjechał.
Film z jego zmagań z labiryntem postaram się zamieścić w najbliższym czasie.
Przedmioty w kolorze czarnym, są dla robocika „niewidzialne” i bardzo łatwo na nie wpada (np.: czarna torba na laptopa, czarne buty itp.)
Diody nadawcze znajdują się ok. 55 [mm] ponad powierzchnią, po której porusza się robot, a odbiornik ok.85 [mm].
W przypadku przeszkód zawieszonych ponad 80 [mm] robot nie jest w stanie ich wykryć i często wjeżdża pod nie zamiast je ominąć. W moim domu meble mają właśnie taki „prześwit”. Po kilku uderzeniach odbiornikiem w ściankę mebli, nastąpiło uszkodzenie ścieżek i musiałem to lekko skorygować.
Podsumowując:
Zdecydowanie polecam tego robota każdemu. Dostarczy wiele zabawy całej rodzinie, bez względu na stopień zainteresowania elektroniką czy też robotyką (nawet pies się całkiem zabawnie bawił z tym robotem).
Wykonanie w warunkach domowych podobnej konstrukcji, to wydatek ok. 100 -150 zł. Czyli dokładnie w przedziale w cenowym tego robota.
Co prawda, budując samodzielnie zdobędziemy znacznie większą ilość wiedzy niż składając tego „gotowca”, jednak poświęcimy też zdecydowanie mniej czasu na naukę i szukanie odpowiednich materiałów.
Prędkość robocika wynosi ok 1 km/h - co jak na "labirynciaka" jet prędkością zupełnie przyzwoitą.
Schemat, opisy mocowania czujników i części pochodzi z oryginalnej instrukcji dostarczonej wraz z kitem firmy Velleman.
poniższe zdjęcie pochodzi z strony Velleman:
Części:
Schemat:
Mocowanie odbiornika:
Robot po zmontowaniu (brak przeźroczystej osłony):
Na forum chyba najczęściej zadawanym pytaniem, jest:
- jak a zaraz po nim zrobić robota, zrobić napęd, zrobić, zrobić itd…
W obecnej chwili elektronika najprostszego robota, to najczęściej mikrokontroler + mostek H, kilka rezystorów i kondensatorów, 2-3 LEDy i zasilanie. Zwykle wszystko budowane o ogólnie dostępne schematy, oraz czasami wręcz gotowy soft.
Jednak wykonanie napędu, obudowy i to jeszcze w miarę estetycznym poziomie, stanowi czasami barierę nie do przejścia.
Ponieważ przepisów na wykonanie robota jest już przyklejonych kilka, i na pewno z czasem pojawią się nowe, to jednak opis wykonania napędu jest praktycznie zawsze taki sam: przerobione serwa, pracujące w układzie „czołgu”, lub wykonanie własnoręcznie przekładni np. z starej zabawki. Do tego koła toczone z wałka, wycinane otwornicą lub prozaiczne pokrywki od słoików oklejone uszczelką do okien.
Nie są to oczywiście złe pomysły, wręcz przeciwnie świadczą o dużej wyobraźni i pomysłowości autorów. A ich podstawową zaletą jest niskobudżetowość oraz w miarę proste wykonanie.
Zarówno wykonanie własnoręcznie przekładni jak i przerobienie serwa wiąże się nie tylko z jakimiś kosztami, ale również i (w przypadku serwa) często nieodwracalnymi zmianami. Na dodatek tak przerobione serwa mają zdecydowanie krótsze życie. Koszty wcale nie są takie małe: SG 5010 – chyba najbardziej popularne serwo kosztuje ok. 20,00 zł/szt. Czyli wykonanie napędu, to wydatek ok. 40,00 zł nie licząc kół jezdnych.
Postanowiłem zaprojektować nowe podwozie dla budowanego właśnie linefllowera, na pierwszy ogień poszły serwa (właśnie SG 5010) oraz koła firmy Tamiya.
Czy projekt jest udany, pozostawiam do oceny Czytelników:
Jako ciekawostka: tylnie kółko zrobione jest z części od starej drukarki Lexmark oraz silnika z HDD, płyta podłogowa robota została wykonana z korpusu drukarki (chyba PCV). Płyta została wycięta przy pomocy wyrzynarki, a jej kształt zaprojektowany w CorelDraw i przeniesiony na plastik za pomocą termotransferu (na plastik też można)
Mocowanie to również fragment silnika od dyku twardego + 3 śruby.
Łożysko toczne, powoduje wyjątkowo łatwy obrót koła.
Pierwsze testy podwozia wykazały, że dobrze byłoby mieć zmienne przełożenie. A że istnieje coś takiego jak google, po kilku minutach miałem gotowe rozwiązanie -napędy produkowane przez firmę Tamiya.
Mając na uwadze powyższe oraz właśnie odebraną przesyłkę, postanowiłem podzielić się pierwszymi wrażeniami z ich użytkowania.
Na początek rzecz najważniejsza – koszty przekładnia: 36,00 zł, koła: 10,00-24,00 zł,
Ostatnie dwa zdjęcia przedstawiają zarówno przekładnie z różnymi przełożeniami jak i wyposażone w różne koła (prosze zwrócić uwagę na położenie osi mocowania kół).
Wielostopniowa przekładnia z 2 silnikami i możliwością uzyskania 4 różnych przełożeń:
- 12.7:1 co daje 1039 rpm
- 38.2:1 co daje 345 rpm
- 144.7:1 co daje 115 rpm
- 344.2:1 co daje 38 rpm
Koła zębate wykonane są wyjątkowo starannie, solidnie a przedewszystkim z doskonałego jakościowao tworzywa. Ośki mocowane są w mosiężnych (??) tylejach a producen dostarcza odpowiedni smar.
Jak widać można na tym konstruować zarówno szybkiego Linefllowera jak i Sumobota.
Silniki zasilane powinny być napięciem 3 V.
Budowa przekładni jest prostsza niż ułożenie 16 elementowych puzzli, a do jej wykonania potrzebne będą:
- ostry nożyk „tapeciarski”
- małe obcinaczki
- śrubokręt krzyżykowy
Czas budowy ok. 15 minut.
Poniżej skany z oryginalnej instrukcji Tamiya:
Czy warto – oceńcie sami, ale wg mnie tak.
Minusy:
- brak osłony kół zębatych (łatwo ulegają zakurzeniu)
- głośna praca (choć przy tej ilości kół, to raczej norma)
- mały prześwit pomiędzy przekładniami a podłożem
Plusy:
- niska cena
- zmienne przełożenie !!!
- łatwa budowa
- łatwe mocowanie w modelu (producent pomyślał o odpowiednim uchwycie)
Oczywiście czym byłby napęd bez odpowiednich kół. Na wszelki wypadek wyposażyłem się w 2 komplety różnych kół, mocowanie HEX:
I na koniec ciekawe rozwiązanie: koła mocowane bezpośrednio na osi Serwa, producent firma Pololu. Wyglądają zdecydowanie lepiej niż zakrętki od słoików i przy okazji nie spowodują „wojny domowej” z żoną, dziewczyną czy też inną władczynią kuchni:
Mocowanie idealnie pasuje do osi serwa:
"Opona" to niezwykle elastyczna, cińka i bardzo przyczepna guma:
Ciekawy linefollower, ale mam kilka pytań. Czy konstrukcja, którą pokazujesz na zdjęciach jest finalnym rozwiązaniem? Czy będzie ona przerabiana na tą zmienną przekładnię? Czy mógłbyś dać namiary na źródło tej przekładni (jeśli to internet)? To twój pierwszy linefollower?
Nie będe jej już przerabiał - konstrukcja mechaniczna (podwozie) jest skończona, mam też do tego nadwozie które dzisiaj zaprezentuję, przy okazji postaram się opisać jak to zrobić.
I tak i nie:
nie - ponieważ będize to mój drugi linefollower (wcześniejszy opierał się na schematach z netu) ale była to tylko elektronika - obecnie rozebrana.
tak - ponieważ będzie to mój pierwszy jeżdzący linefollower
Finalna wersja ma mieć kształt "kosmicznego transportera" i odpowiednie ubarwienie, ponieważ byduję go razem z moim 7 letnim synkiem, pojazd będzie również wyposażony w:
- reflektory
- kierukowskazy
- sygnał dźwiękowy
- masę innych równie przydatnych bajerów
Właściwie robi się z tego model redukcyjny bliżej nieokreślonego pojazdu
Z zakupionych przekładni powstaje linefollower przegbowy, niestety jest na tyle pracochłonnych, że wcześnieja jak w październiku go nie skończe...
Części były kupowane w Polsce na allegro - mogę podać nick użytkownika który handluje takimi częściami, a w każdym razie może je sprowadzić.
sklep: http://www.davincishop.pl/
W poprzednim artykule (Uniwersalna platforma mobilna (test, opis, wykonanie) ), przedstawiłem kilka propozycji w jaki sposób wykonać podwozie do naszego robota.
Dodając do tego opisane przez kolegów sposoby obróbki tworzysz sztucznych w tym spienionego PCV, można uzyskać naprawdę rewelacyjne efekty.
Chciałbym przedstawić naprawdę szybki i tani sposób na tworzenie obudowy czy też nadwozia.
Metoda ta pozwala na dowolne uformowanie nadwozia a jedynym ograniczeniem jest nasza wyobraźnia.
Na poniższym zdjęciu przedstawione jest nadwozie do moje linefllowera, pomalowane przez mojego 7 letniego syna
Do jego stworzenia potrzebne nam będą:
- styropian
- ostry nóż
- nożyczki
- linijka
- gaza lub papier toaletowy
- pędzelek
- klej najlepiej Vikol
- sterta starych gazet
- pilnik do drewna
Zaczynamy od konstrukcji przyszłego nadwozia poprzez wymodelowanie go z styropiany (ja najczęściej sklejam kilka kawałków styropiany z sobą):
Modelowanie zaczynamy od wstępnego wycięcia nożem kształtu, który następnie obrabiamy pilnikiem:
Można pozostawić zadziory, forma nie musi być idealnie równa.
Następnie moczymy gazę lub papier toaletowy i oblepiamy nim formę modelu.
Kolejnym krokiem jest podarcie na małe kawałki gazet i zamoczenie ich w kleju - jeżeli klej jest za gęsty rozcieńczamy go wodą.
Namokniętymi kawałkami gazety oblepiamy model – przynajmniej kilka warstw i wygładzamy za pomocą pędzelka. Na wszelki wypadek, proponuje tą operację robić w gumowych rękawiczkach.
Gdy klej wyschnie (przynajmniej 24 godziny) powstaje twarda skorupa, którą możemy dodatkowo pokryć np. masą szpachlową na bazie drewna (koszt. Ok. 3-5 zł). Bardzo ładnie wygładzi wszelkie nierówności krzywo przyklejonych kawałków gazety.
Teraz ju tylko delikatne szlifowanie papierem ściernym, wycięcie okien – otworów na reflektory itp. I na koniec malowanie.
Jeżeli ktoś pyta czy jest to wytrzymałe odpowiem w ten sposób: na prezentowanym nadwoziu postawiłem 5 kg obciążenie.
Oczywiście w podobny sposób można stworzyć bardziej profesjonalny model z życicy i odpowiedniej chemii, ale będzie to dużo bardziej kosztowne i nie obojętne dla naszego zdrowia.
Powiem to tak... zrób sobie wypalarke do styropianu wtedy można naprawde superancki efekt otrzymac. Wiem co mówie zajmowałem się swojego czasu modelarstwiem(warhammer) i wykonywałem różne makiety itd.
Jamtex, chodzi o kawałek drutu oporowego przez który przepuszcza sie napięcie o jakiejś tam wartości . i tym sie fajnie wycina. Miałem kiedys coś takiego ale potem mi to przeszkadzało i rozebrałem. Całość była złożona z blatu z płyty wiórowej o wymiarach 1m x 1m i na środku 30cm nad płytą był ten drut pionowo w dół.;)
Pozdrawiam
Aaaaaa to znam doskonale - ale to wycinarka
Gdzieś na elektrodzie były opisy, a patent jest beznadziejnie prosty:
- rama z (np starej piły włosowej) lub wygięta z kawałka rury (np: tzw "miekka" miedz)
- jakiś kawałek sklejki do zamocowania ramy
- zasilanie
- drut oporowy
Generalna zasada działania: cieńki oporowy drut, w wyniku przepływu prądu rozgrzewa się i topi styropian
A tutaj kilka różnych konstrukcji (zdjecia pochodza z allegro oraz firmy Marbet) - mam nadzieję, żę w tym zwariowanym świecie nikt nie posądzi mnie o łamanie praw autorskich oraz kryptoreklamę.
Zdjęcia umieszczam tylko i wyłącznie do celów edukacyjnych:
W wersji "D" moment obrotowy to ponad 2,2 Kg x cm, przy 38 obrotach a więc całkiem sporo. Oczywiście warto by robot był czymś dociążony a koła miały odpowiednią powierzchnię styku i były wykonane z materiału który zmniejszy poślizgi do zera.
W praktyce najlepsze będa koła o mcny beżniku, wykonane z niezbyt twardej gumy.
Idealne do "przepychania" a raczej spychacza były by gąsienice.
Ja również dziękuję za głosowanie na moje artykuły.
Okres wakacyjny to okres leniuchowania, i przez to "leniuchowanie" nie zdążyłem z opisem gotowego robota. Ale postaram się to nadrobić.
Chciałbym jednak, zwrócić uwagę na dość istotną sprawę, każdy z nas napisał artykuł w innym temacie. Było programowanie, elektronika i wreszczie mechanika i obudowa.
Gdy minął juz czas "rywalizacji" , proponuję połączyć siły i spróbować stworzyć robota. Nie wiem czy warto pakować się w jakiegoś ambitnego androida. Ale stworzenie robocika a'la Elebot czy też Sumo KoNaR, którego mógłby zrobić każdy a jednocześnie byłby naszym WSPOLNYM dziełem, warto rozważyć.
Niech każdy z nas zajmie się tym w czym jest dobry i projekt "Dziecka Diody", musi się udać.
Krótkie założenia:
- poziom wykonania: łatwy
- duża możliwośc rozbudowy
- wykonanie z ogólnie dostępnych części
- koszt wersji podstawowej max 100 zł
- opisanie KAZDEJ czynnosci w łatwy sposob, tak by mógł go wykonać każdy
Proponuję połączyć siły i spróbować stworzyć robota. Nie wiem czy warto pakować się w jakiegoś ambitnego androida. Ale stworzenie robocika a'la Elebot czy też Sumo KoNaR, którego mógłby zrobić każdy a jednocześnie byłby naszym WSPOLNYM dziełem, warto rozważyć.
Niech każdy z nas zajmie się tym w czym jest dobry i projekt "Dziecka Diody", musi się udać.
Krótkie założenia:
- poziom wykonania: łatwy
- duża możliwośc rozbudowy
- wykonanie z ogólnie dostępnych części
- koszt wersji podstawowej max 100 zł
- opisanie KAZDEJ czynnosci w łatwy sposob, tak by mógł go wykonać każdy
- możliwość rozbudowy o dowolne czujniki, elementy etc
Wiem, że trudno będzie spełnić te założenia. Ale:
- każdy z nas ma jakieś mniejsze lub większe doświadczenia w budowie robotów
- każdy z nas budując robota preferuje inne rozwiązania
- każdy z nas ma większe doświadczenie w innej dziedzinie
Dlaczego więc, nie zebrać tego wszystkiego "do kupu" i zrobić coś naprawdę interesującego ?
Ok, pomysł stary jak świat, nie wymyśliłem niczego nowego i doskonale o tym wiem.
Proponowałbym powielić ideę klocków Mindstrom, czyli zbudować serce robota w postaci "cegły". Nie idzmy jednak na skróty - budując cegłę zbudujmy ją tak, by była jednocześnie zestawem uruchomieniowym. Tak by można ja było podpiąć do komputera (np via LPT) i ładować program do niej bezpośrednio z np BASCOM'a.
Czy sama cegła stanie się mobilnym robocikiem poprzez wpięcie w nią 2 silników i będzie tylk ojeżdzić wzdłuż zaprogramowanego toru, czy koś doda do niej czujniki i zrobi z tego linefllowera a może sumo, a może labirynciaka, a może zdalnie sterowane ramie - to już będzie zależało tylko i wyłącznie od zasobności "skarbonki" i fantazji.
Ale jedna rzecz: opiszmy to tak, by mógł to zrozumieć każdy.
Budując wspolnie Diodika (wybaczcie tą roboczą nazwę) zostawimy nie tylko coś po sobie, ale też zachęcimy wielu fanów robotyki do aktywnego działania.
Tu każdy będzie mógł wtrącić swoje 3 grosze, nawet jeżeli będzie to tylko kwestia koloru obudowy
Witam!!
Mam pytanie: czy ktoś może wie gdzie można kupić kółka zębate? Cały czas szukam jakiegoś źródła, ale nic nie mogę znaleźć. Chcę za ich pomocą złożyć własne serwa
Pozdrawiam
Bez problemu kupisz zębatki do serw na allegro - poszukaj.
Ostatnio widziałem parę aukcji z mosiężnymi zębatkami - są produkowane jako "zestaw naprawczy" do serw.
Robot musi być prosty, ale dlaczego nie przyjąć założenia, że może również sterować "ręką"? Pomysł ciekawy, ale do realizacji w kolejnych etapach rozwoju.
Podając pomysł budowy tego robota, chciałbym by powstawał na zasadzie opesource.
Oczywiście pomysł Trekera, by obudowa była z laminatu jest chyba najbardziej trafny, łatwo go obrabiać a łączyć poprzez lutowanie i łatwo i tanio.
Myśle, że możemy porzyjąć wykonanie obudowy z łaminatu - czyli pierwszy pomysł już mamy.
Ja dorzucę pomysł na funkcjonalność: a może podążanie za wskaźnikiem laserowym z jednoczesnym zapamiętaniem przebytej drogi ?
1. konstrukcja z laminatu
2. napęd - przerobione serwa (lub dowolne inne rozwiązanie, np to które proponuje w swoim artykule)
3. elektronika: mikroprocesor, mostek H, wejścia/wyjścia wyprowadzamy na złączkach, złącze do podpięcia programatora.
Budujemy ogólną koncepcję robota, ale niech każdy nada mu indywidualny charakter.
Zbudujmy platformę sprzętową, którą będziemy mogli później wspólnie dalej rozwijać, pozostawiając jednak niezmieniony rdzeń.
Trochę offtopic, ale o kosztach:
zabrałem się właśnie za Bascom'a, do celów testowych używam avt 3500. Koszt zakupu w sklepie AVT:
- 22,00 zł sama płytka
- 140,00 zł płytka + elementy
- 194,00 zł gotowy uruchomiony zestaw
- 106,00 zł - gotowy uruchomiony zestaw ale kupowany na allegro (ktoś składa i sprzedaje prawie 90,00 zł, taniej niż producent
- zmontowałem go sam z kupionych części w "elektroniku" i kosztował mnie 85,00 zł + 1 godzina pracy przy lutowaniu
Dlaczego o tym pisze? Ponieważ jest to "prawie" to o co nam chodzi, gdyby odjąć cenę wyświetlaczy i w sumie drogiej płytki (czyli 20,00+7,00+22,00) to elektronika kosztowała 36,00 zł !
Do tego mostek H za 2,50 zł, serwa za 46,00 zł i mamy koszt ok 80,00 zł.
Czyli na obudowę i ewentualne "dodatki" pozostaje 20,00 zł. Jak dla mnie całkiem sporo
Myśle, że projekt częsci elektronicznej oraz oprogramowania, moglibyśmy oprzeć na właśnie rozpoczynającym się kursie AVR C, i zbudować robota niejako przy okazji tego kursu.
Misiek tak masz rację można, ale idąc tym tokiem myślenia to można zrobic układ z mikroprocesorem itd.. albo na bramkach logicznych... Zauważ że zamienniki do L298 są słabo dostępne w polsce.Wpisałem sie do posta bo niechce niepotrzebnego pisac.
Decado
Dokładnie tak, ale ten projekt miał pokazać w jak prosty sposób używając tylko mostka H, zbudować działającego "robota".
Gdyby projekt ten był oparty na płytce uniwersalnej, wystarczyłoby "tylko " dodać mikroprocesor, zmienić czujniki i byłby linefollower lub "minisumo".
Za kilka dni opublikuję kolejną konstrukcję (wczoraj wytrawiłem płytki), również wykorzystany został L293 oraz "dodatkowo" Attiny2313
Ja uważam, że język programowania to najmniejszy problem, najpierw proponowałbym się skupić na części sprzętowej
Racja, choć z wybranego jezyka wyniknie platforma sprzetowa. Bascom (w wersji demo) ma przecież ograniczenie do 4 kB. Całkiem sporo, ale nie ma sensu dawać wtedy większego procesora.
Jeżeli BASCOM to moja propozycja Atmega 8, jeżeli C to Atmega 64 (jeżeli się myle proszę o korektę) inne propozycje ?